"Nadzwyczaj udany rok szkolny", komentarz-pamflet Aleksandry Pezdy musiał zmartwić wielu Czytelników, poza ludźmi o tak zatrutych przez media umysłach, że cieszy ich każda zła wiadomość. Publicystkę najwyraźniej zirytowało oświadczenie min. Katarzyny Hall pt. "Podsumowanie czteroletniej pracy MEN" . Uznała, że to samochwalstwo wyborcze i odsądziła ją - panią minister i zarazem polską edukację - od czci i wiary. Ale irytacja to za mało, liczą się argumenty.

Dodatkowe godziny. Pezda krytykuje je z perspektywy uczniów twierdząc, że przybyło im obowiązkowych zajęć pozalekcyjnych i że tego nie lubią. Ale się myli: z dodatkowych godzin uczniowie i uczennice korzystać mogą, by się w czymś podciągnąć, pogłębić zainteresowania, przygotować do konkursu czy popracować nad uczniowskim projektem. Obowiązek jest, owszem, dla nauczycieli. "Gazeta" od lat apelowała, by zwiększyć choć trochę nauczycielskie pensum, związki zawodowe broniły Karty Nauczyciela jak niepodległości. Udało się, czas pokaże czy to uczniom służy.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej