http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński zepchnięty w obszar obciachu

Adam Leszczyński
2011-06-10, ostatnia aktualizacja 2011-06-10 09:29

Jarosław Kaczyński z dziennikarzami rozmawia rzadko. Nawet w kampanii prezydenckiej, w której udawał polityka umiarkowanego, "Gazeta" nie zdołała namówić go na wywiad. Udzielił jednak wywiadu studentce UKSW. I oczywiście skarży się w nim na media

Adam Leszczyński
Fot. Piotr Bernaś / AG
Adam Leszczyński
Nasza prawica nieustająco skarży się na ucisk i wykluczenie z debaty publicznej - albo, żeby użyć słów Jarosława Marka Rymkiewicza, na "przemoc medialną" - przy czym uwielbia się na to skarżyć w wysokonakładowych mediach, a najlepiej w telewizji, o czym niedawno pisałem.

Teraz w tej samej sprawie zabrał głos sam lider. W czwartek wieczorem serwis "wPolityce" opublikował wywiad udzielony przez Jarosława Kaczyńskiego studentce Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego Joannie Wieczorek w ramach jej pracy rocznej.

Trzeba docenić symboliczny wymiar tej sytuacji retorycznej. Lider PiS nie rozmawia z dziennikarzem - nawet z "Uważam Rze" albo "Rzeczpospolitej": to wotum nieufności wobec mediów w ogóle. Równocześnie jednak pokazuje, że jest dostępny "dla ludzi" - nawet dla studentki (katolickiego uniwersytetu, a nie np. wykształciuchowego Uniwersytetu Warszawskiego) przygotowującej pracę roczną. Nie jest to nigdzie powiedziane wprost, ale taki komunikat przy okazji idzie w Polskę. Wygodne dla Kaczyńskiego jest jeszcze to, że studentka nie zadaje trudnych pytań, a jeśli już o coś kłopotliwego zapyta, to obytemu politykowi łatwo się wykręcić.

Co mówi Kaczyński? Że jego przegrane w ostatnich wyborach to nie wina programu partii czy - broń Boże - osobowości lidera, ale wrogich mediów:

"Ze swoją propozycją dla Polski, według wszystkich badań mielibyśmy stałą przewagę i to taką wyraźną, powyżej 50 proc. Natomiast korekta następuje na poziomie mediów. To one zmieniają obraz rzeczywistości. Dokonano bardzo ciekawego zabiegu, wziętego z reklamy, tzn. z mechanizmów reklamy, a nie z mechanizmów politycznych. To jest takie oddzielenie tego co właściwe, cool - jak to się teraz mówi, od obciachu - i nas zepchnięto do tego drugiego obszaru. To toleruje jakieś 30 proc." społeczeństwa, a reszta nie akceptuje. Nie jest łatwo przełamać tę barierę, ale nie składamy broni".

"Czy uważa Pan, że akcja z zakupami była dobrze zrobiona pod względem PR-owym?" - pyta studentka (chodzi oczywiście o akcję, w której Kaczyński w otoczeniu dziennikarzy robił zakupy w osiedlowym sklepie - żeby pokazać, jaka jest drożyzna).

"Dobrze pomyślana, bo sam pomysł był dobry. Mówiono o tym, zauważono sprawę cen, a o to przecież chodziło. Dopiero później zaczęto czepiać się szczegółów, to jakim banknotem zapłaciłem, to jaki to był sklep, itp. Zamiast mówić o cenach, media zaczęły nieustannie wałkować didaskalia".

Oba te cytaty mówią coś istotnego o Kaczyńskim. Pierwszy pokazuje zadziwiającą mieszaninę praktycznego cynizmu i ze szczerym przekonaniem, że PiS ma pomysł na Polskę: "co prawda większość Polaków głosuje z powodu PR, więc PR trzeba stosować, ale - gdyby leniwi wyborcy odkleili się na chwilę od telewizorów i liberalnych mediów - na pewno by nam zaufali".

A akcja w sklepie? Nie była udana: szczegóły nie były dopracowane. Ale - oczywiście - w założeniach była słuszna. Lider może zmieniać linię wraz z wymogami chwili, ale nigdy nie przyznaje się do błędu - co najwyżej współpracownicy zawalili "didaskalia".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 4
  • 5
  • 8
  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':