Myślicie, że Romek biegał i hałasował. Z dotychczasowego przebiegu procesu i zeznań świadków w tym miejscowego leśnika wynika, że nic z tych rzeczy. Chodził sobie spokojnie z lornetką, po ogólnodostępnym terenie. Tylko, że na tym terenie nadleśnictwo zaplanowało polowanie dewizowe i Romek im przeszkadzał. Prawda, że w tym czasie w Puszczy Białowieskiej ekolodzy z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot prowadzili akcję przeciw myśliwym, ale Romek ani nie jest członkiem Pracowni, ani nie brał udziału w akcji.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej