http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zgłośmy kandydata do MFW

Witold Gadomski
2011-05-17, ostatnia aktualizacja 2011-05-17 10:25

Prezes NBP, profesor Marek Belka, którego nazwisko zostało wymienione przez "Wall Street Journal" jako potencjalnego kandydata na stanowisko dyrektora zarządzającego MFW, wypowiedział się sceptycznie o szansach Polaka na to stanowisko. "To są nie z tej planety rozważania" - skomentował w typowy dla siebie sposób.

Witold Gadomski
fot. AG
Witold Gadomski
Przypomnijmy, że Marek Belka przed objęciem stanowiska prezesa NBP był wysokim urzędnikiem MFW - dyrektorem ds. Europy. Doskonale zna tę instytucję i panujące w niej nastroje. Jeśli twierdzi, że Polak nie ma szansy na objęcie stanowiska szefa Funduszu, to wypowiedź tę należy traktować bardzo poważnie. Ale to nie znaczy, że nie może się w tym wypadku mylić.

Szefa MFW wybiera Rada Gubernatorów Funduszu, czyli przedstawiciele (na ogół ministrowie finansów) państw członkowskich. Ale inaczej niż w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ głosy poszczególnych państw nie mają równej siły. Zależą od wkładu wniesionego do MFW. Z tego powodu Stany Zjednoczone i Unia Europejska mają w sumie większość i mogą decydować o obsadzeniu najwyższych stanowisk. Tradycyjnie Europejczyk zostaje szefem MFW, a Amerykanin jego zastępcą. Amerykanie też zawsze kierują Bankiem Światowym. A więc o tym, kto zostanie szefem MFW decyduje w praktyce Ecofin, czyli spotkanie ministrów finansów krajów Unii.

Stopniowo jednak układ sił w MFW się zmienia, głównie dlatego, że coraz większą rolę odgrywają Chiny, Indie, Brazylia i Rosja. Wciąż jest to rola mniejsza niż USA, a nawet Japonii, ale znacząca. Wcześniej czy później kraje, zaliczane do rynków wschodzących dopną swego i przeforsują na najwyższe stanowisko w MFW człowieka ze swego kręgu.

Przed czterema laty Rosja wysunęła kandydaturę Josefa Toszovsky'ego, byłego prezesa Banku Czech. Według nieoficjalnych informacji wcześniej sondowała kandydaturę Leszka Balcerowicza, tyle że rząd Jarosława Kaczyńskiego kandydatury tej nie postawił. Podobno również Chiny były wówczas gotowe zaakceptować uzgodnioną z Unią Europejską kandydaturę ekonomisty z Europy Środkowowschodniej.

Motywy tych Rosji i Chin są oczywiste. Europejczyk, pochodzący z kraju, zaliczanego do rynków wschodzących (np.: Polak, Czech, Turek, itd.) utorowałby drogę do najwyższego stanowiska w MFW dla ekonomisty spoza Europy. Jeszcze nie teraz - ale za 5 lat.

W samej Unii Europejskiej pozycja Polski jest dziś silniejsza niż była przed czterema laty. Nie mieliśmy recesji, nie jesteśmy zagrożeni kryzysem finansowym - jak Grecja, Portugalia, a nawet Hiszpania, której przedstawiciel był swego czasu Dyrektorem Wykonawczym MFW.

Tak naprawdę w grę wchodzą tylko dwie osoby: Marek Belka i Leszek Balcerowicz. Dlaczego nie spróbować i nie zgłosić na Ecofin kandydatury Polaka?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 4
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Varga kontra Dunin: Ateizm a la GW

O ile listy do redakcji pisane przez teistów i ateistów aż tak bardzo mnie nie zdziwiły, a wręcz ucieszyły, to oddźwięk na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" raczej mnie zdziwił mocno - pisze Krzysztof Varga

Asad zabija Homs

Jeśli nie zginiemy od bomb, to niedługo umrzemy z głodu. Niech choćby sam diabeł uratuje nas przed Asadem! - błagają mieszkańcy syryjskiego miasta, w którym zginęły już 3 tys. osób