Minęły czasy, gdy kibole znajdowali uznanie tylko na stronach internetowych lub w niszowych gazetkach klubów sportowych. "GP" uznała, że tę grupę warto pozyskać. Zwłaszcza że wróg - "Gazeta Wyborcza" i TVN - jest wspólny, a hasła wykrzykiwane na trybunach często pokrywają się z retoryką tygodnika.

Piewcą kibolstwa w "GP" jest Piotr Lisiewicz, jeden z jej głównych ideologów. "Ocalenie wartości ruchu kibicowskiego to sprawa o wymiarze społeczno-narodowym" - pisał już dwa lata temu, gdy problemem walki z kibolami zajmowała się niemal wyłącznie "Gazeta Wyborcza".

"Środowiska kibicowskie (...) zaangażowały się w budowanie patriotycznej świadomości młodych ludzi. Są jedynym LICZNYM (setki tysięcy ludzi) zorganizowanym środowiskiem działającym wśród młodych, w którym te wartości są ważne" - tłumaczył, kontrując nasze publikacje o kolejnych przejawach chamstwa i przemocy na stadionach.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej