Na zorganizowanej przez "Gazetę Wyborczą" konferencji "Laptop dla pierwszaka?" Michał Boni, "minister modernizacji", zapewniał, że premier docenia rangę programu.

Jako nieuleczalny romantyk reform zobaczyłem oczami wyobraźni dynamiczny zespół pod patronatem premiera który bada, jak to robiono na świecie i ucząc się na cudzych błędach, proponuje polską wersję. Wydawało się oczywiste, że program powinien: ożywić edukację, unowocześnić szkołę, pomóc uczniom (i nauczycielom!) w mądrym korzystaniu z sieci, wyrównywać szanse edukacyjne, stymulować cywilizacyjny skok w regionach, gdzie nie dotarła epoka cyfrowa. Zamarzyła nam się nawet nazwa "Kopernik".

Min. Gaj powołała zespół - przedstawiciele kilku ministerstw, organizacje pozarządowe, producenci sprzętu z Intela i Microsoftu. Pierwsze ustalenia są niepokojące. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że już wygrała koncepcja "klas laptopowych", o której mówił min. Boni. W tym roku powstałoby ich 2,8 tys. w podstawówkach. W każdej - 26 laptopów dla uczniów (razem 73 tys.) plus komputer dla nauczyciela, tablica multimedialna itp.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej