Abp Stanisław Gądecki dokonał w niedzielę skrupulatnej analizy III RP. "Odnosiło się wrażenie, że z solidarnościowej erupcji narodzi się nowa Polska". Ale wedle metropolity się nie narodziła: "Wielu wartościowych, szlachetnych ludzi, którzy działali z oddaniem w latach solidarnościowego zrywu, zniechęciło się; odeszli lub zepchnięto ich na margines. Rozpoczęła się wyprzedaż niedawnych ideałów".

Do kazania na rocznicę tragedii smoleńskiej, na głównej mszy w warszawskiej archikatedrze, która zgodnie z wolą Episkopatu miała jednoczyć, abp Gądecki wypożyczył język partii zainteresowanej jedynie dzieleniem, jątrzeniem, wskazywaniem winnych i stawianiem siebie w roli ofiar czy pogardzanych bohaterów.

To PiS mógłby ubolewać nad "medialnym obszarem wpływów, który podlega zażartej walce partyjnej, gdzie zanikł jakikolwiek inny cel". I "obrazem społeczeństwa w dużej mierze ogołoconego z wyższych aspiracji, cynicznego i bezideowego".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej