Dziennikarze
TVN 24 robią to równie namiętnie (lub jak ktoś woli - namolnie) jak poprzednio, ale ponieważ Kubica żyje, to w programach, newsach i publicystyce mamy - na szczęście - znacznie mniej wynurzeń na temat winy i zdrady, a znacznie więcej informacji na temat kośćca naszego bohatera, jego tężyzny fizycznej, struktury mięśni oberwanej ręki oraz niebiańskiej wytrzymałości psychicznej.
Dziennikarze dwoją się i troją, by - podtrzymując napięcie widzów - wydobywać z jakiś czeluści dzielne ofiary niegdysiejszych sportowych katastrof, wlec przed kamery innych pechowych rajdowców, psychologów sportu, ortopedów, speców od silników samochodów Formuły 1. Dzień długi, wypadek krótki - jednym słowem, dla dziennikarza informacyjnego masa pracy w stylu "jak zrobić z igły widły".
Wypadek dzielnego sportowca, o którego zwycięstwach niewiele wiem, nie pozostawił mnie - oglądaczkę TVN 24 - obojętną. A nawet więcej, boleśnie mnie dotknął, i to z dwóch co najmniej powodów.
Gdy ja - jako kierowca - pozwalam sobie na przekraczanie granic prawa, a zwłaszcza zdrowego rozsądku, jestem okrutnie karana przez drogówkę mandatem, utratą punktów i ogólnym pohańbieniem. Gdy to robi Kubica, mówi się mi w TVN 24, że ma taką pasję, a pasja to wszak piękna rzecz (Kubica walnął w barierkę nie w ramach przewidzianych kontraktem czynności zawodowych, ale jako pasjonat szybkiej jazdy, w czasie wolnym).
Gdy Kubica - paskudnie łamie sobie kości, minister Kopacz oświadcza, że w Polsce czeka na niego profesjonalna, darmowa - jak się można domyślać - rehabilitacja. Gdy dajmy na to, profesor taki jak ja lub jakikolwiek inny człowiek o temperamencie mniejszym niż nasz sportowiec łamie sobie kości, nikt, a zwłaszcza minister, niczego mu nie proponuje, choć Kubica żyje za granicą, składek
ZUS zapewne nie płaci, do biednych nie należy, a profesor (czy to przed czy po reformie min. Kudryckiej) należy do społecznych pariasów, choć mieszka w kraju i składkę opłaca.
Rozumiem jednak, że w naszym kraju rajdowcy cieszą się znacznie większym poważaniem niż profesorowie czy zwykli praworządni obywatele bez pasji. Dlaczego? Na TVN 24 się tego nie dowiemy. I może właśnie dlatego tak często nagradzamy tę stację i jej dziennikarzy.