Nie martwiliśmy się o te akurat kraje. Martwiliśmy się o Iran. Współczuliśmy Kubańczykom i Wenezuelczykom. Protestowaliśmy, ilekroć na Kubie przybywało więźniów politycznych. Ich nazwiska powtarzały zachodnie gazety. Ich listę znali zachodni politycy oraz dyplomaci. Krytykowaliśmy ograniczenie wolności wenezuelskich mediów. Oburzały nas naruszenia standardów wyborczych w Wenezueli. Potępialiśmy islamistyczne porządki w Teheranie. Na pierwszych stronach polskich, europejskich i amerykańskich gazet piętnowaliśmy łamanie praw człowieka w Chinach, na Białorusi, w Rosji.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej