PiS i część publicystów traktują śledztwo smoleńskie w ramach konwencji chicagowskiej jak zdradę stanu. "To, co się dzieje od 10 kwietnia w sprawie śledztwa, to jest zamach na polską państwowość" - mówi we "Wprost" Jan Pospieszalski, autor programu w TVP "Warto rozmawiać" (właściwa nazwa: "Szkoda gadać"). Ten zamach to m.in. "oddanie śledztwa" pod władanie owej konwencji.

Gdyby Tusk odrzucił konwencję, a Polska od razu przejęła śledztwo, to dziś znalibyśmy prawdę - myśl ta snuje się w okolicach PiS. Wyobraźmy więc sobie - prokurator Parulski chce przesłuchać kontrolerów z wieży. Jak bez dobrej woli Rosjan ustala ich nazwiska? Wysyła incognito polskich prokuratorów do Smoleńska, żeby tam rozpytali? Przecież lotnisko Siewiernyj było zamknięte, a kontrolerzy przysłani tylko na dni polskich wizyt.

Załóżmy, że nazwiska kontrolerów polska prokuratura pozna dzięki dziennikarzom. I co dalej? Wyśle im wezwanie na przesłuchanie do Warszawy? A oni się stawią, dostarczając taśmy z nagrań z wieży, plany lotniska itd.?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej