Dzisiejsza lektura obowiązkowa nosi tytuł "Jak diabeł Lucyfer w wyborach mieszał" ("Gazeta Wyborcza"). Dla leniwych streszczę, bo historia przednia. Burmistrz Strzegomia Lech Markiewicz kandydował na drugą kadencję. Jego przeciwnik - lokalny biznesmen z hurtownią papierosów - też kandydował. Z tej okazji przed wyborami zakłada gazetkę "Fakt Strzegomski". Drukuje w niej tekst, że burmistrz Markiewicz w stanie wojennym demonstracyjnie deptał portret papieża. Ale to mało. Biznesmen znajduje więc obywatela o tym samym imieniu i nazwisku, co burmistrz. I rejestruje go jako kandydata. Na karcie wyborczej pod numerem 4 jest burmistrz Lech Markiewicz, a pod nr 5 - Lech Markiewicz, kandydat widmo. Tego drugiego nikt nigdy na oczy nie widział, nie prowadzi żadnej kampanii. Następnie "Fakt Strzegomski" drukuje tekst "Lech pragnął dominować". O tym, że Markiewicz ma sprawę za znęcanie się nad rodziną. Owszem, ma. Ale ten drugi Markiewicz. Naczelny "Faktu Strzegomskiego" mówi tak: "W tekście nie było mowy, że to burmistrz się znęca nad rodziną, tylko że Markiewicz się znęca. Napisaliśmy więc prawdę".
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej