Każda tragedia zasługuje na współczucie. Jednak powodowani współczuciem nie powinniśmy wyciągać fałszywych wniosków.

Nie zgadzam się z tym, co w czwartkowej "Gazecie" napisała Aleksandra Klich (''Życie i śmierć zbieraczy jabłek''), porównując reakcje na tragedię drogową pod Nowym Miastem nad Pilicą z akcją ratowniczą w Chile. Nie uważam, by musiała dręczyć nas myśl, dlaczego wszyscy kibicowali akcji ratunkowej w kopalni, a mało kto - zwłaszcza nasze państwo - przejmuje się ciężkim losem ofiar wypadku drogowego w Polsce.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej