Tadeusz Rydzyk przełknął Kluzik-Rostkowską w czasie wyborów. Ale teraz, ze względu na jej poglądy obyczajowe, nie byłaby dla niego do zaakceptowania.

Kaczyński już raz się naraził Rydzykowi, kiedy kilka lat temu mówił, że jego radio jest prorosyjskie. I dziwił się, że pozwolono mu założyć nadajniki na Uralu. Kaczyński długo musiał odkupywać swoją winę za te słowa, ale jego fascynacja Radiem Maryja nie zmalała. Dlatego zrobił to, czego chciał Rydzyk. Wybrał ulubieńca dyrektora Radia - Zbigniewa Ziobrę - na wiceszefa partii. Ulubieńca, bo Rydzyk kilka lat temu przedstawiał Ziobrę tak: "To jest swój chłopak".

Ziobro, ten intrygant, który zmiótł z funkcji wicepremiera Ludwika Dorna i nie tylko jego, nielubiany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zawsze był hołubiony przez dyrektora Radia Maryja do tego stopnia, że chciał on nawet, żeby Ziobro został prezydentem. Jeszcze niedawno Kaczyński mówił, że Ziobro za wysoko podskakuje, no i podskoczył.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej