Sztuczny penis Palikota wrócił. Teraz w Londynie. Na spotkaniu Bronisława Komorowskiego z Polonią. Ponownie jako broń polityczna.

Rzucił nim w Komorowskiego jakiś osobnik. Domagał się, krzycząc, aby kandydat na prezydenta natychmiast odciął się od Palikota i jego penisa. Zobaczyłem to wszystko w relacji jednej z niepublicznych stacji telewizyjnych. A potem dwoje dziennikarzy w studiu skwitowało to z politowaniem, uśmiechem i słowami: co tu komentować.

A skomentować trzeba. Bo w tej historii nie chodzi ani o Palikota, ani o Komorowskiego, tylko o rzetelną informację.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej