Nie chodzi wcale o gorszące sceny w parlamencie, który deputowani potraktowali jak bokserski ring. Na razie ukraińska demokracja działa - to parlamentarna większość przyjęła umowę o przedłużeniu pobytu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie. Chodzi raczej o to, że kolejna ekipa rządząca nad Dnieprem uważa państwo za swoją własność, a nie wspólne dobro powierzone przez obywateli.

Żaden z dotychczasowych rządów w Kijowie nie zdecydował się na reformy. Także ekipa rządząca po pomarańczowej rewolucji zmarnowała szansę na modernizację kraju i związanie Ukrainy z Zachodem.

Nowy prezydent Wiktor Janukowycz mocno wychylił polityczne wahadło ku Rosji, by zerwać z polityką poprzednika Wiktora Juszczenki i rozwiązać koszmarny kryzys gospodarczy. Ekipa Janukowycza stawia na odrodzenie hutnictwa i przemysłu chemicznego, do czego potrzebuje tańszego gazu z Rosji.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej