Jacek Bartyzel: To gruby błąd Bartyzel, prof. z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, jest współzałożycielem ZChN i monarchistą, pisze: "Wawel? Nie, za wysoko!. Zadziwiająca informacja, że decyzję w tej sprawie pozostawiono Rodzinie Zmarłych, a zatem - co nie ma nic wspólnego z bezmiarem cierpienia, która ją dotknęło - osobom prywatnym, nie mającym prawa dysponować kluczami do Katedry Wawelskiej.(...) To decyzja bulwersująca. Wawel i jego nekropolia w katedrze koronacyjnej władców Polski to miejsce zupełnie wyjątkowe dla "polskiej duszy". (...) Podziemie tej nekropolii zostało na wieki przeznaczone wyłącznie dla królów oraz dla tych, którzy - jak powiedział Marszałek Piłsudski - "królom byli równi", narodowych wieszczów i herosów przekraczających zwykłą ludzką miarę. Miejsca na Wawelu odmówiono przecież nawet Stanisławowi Augustowi - chociaż był on Pomazańcem Bożym. Skoro dyskwalifikujące było w jego wypadku podpisanie traktatów rozbiorowych Rzeczypospolitej, to jakże można stosować inną miarę wobec tego, kto w imieniu Rzeczypospolitej złożył swój podpis pod Traktatem Lizbońskim? Należy wziąć również pod uwagę tę okoliczność, że gdyby utrwalić się miał zwyczaj chowania prezydentów obok królów z łaski Bożej, oznaczałoby to niedopuszczalne zrównanie agnostycznej demokracji z chrześcijańską monarchią. (...) Podziemia Katedry św. Jana w Warszawie, miejsce spoczynku poprzednich prezydentów Rzeczypospolitej, to z pewnością nekropolia jak najbardziej odpowiednia dla godności i zasług śp. Prezydenta Kaczyńskiego. (...) Sprzeciwiać się decyzjom już niepodobna. Trzeba jednak, zamykając sprawę powiedzieć otwarcie: to gruby błąd, który w pierwszej kolejności zemści się na inicjatorach tego pomysłu. (...) Fatalne skutki będą bardziej dalekosiężne i dotyczące całej wspólnoty polskiego losu. (...). Zerwanie tej tamy może w dalszej kolejności skutkować tym, że każda partia będzie chciała odtąd umieścić "swojego" prezydenta pośród królów. Już na horyzoncie widnieje prawdopodobieństwo pochówku tam kiedyś Lecha Wałęsy, a kto wie - może ktoś, i to zapewne w bliższej przyszłości, zgłosi nawet pomysł pochowania na Wawelu "prezydenta" Wojciecha Jaruzelskiego?(...) Nigdy dotąd, "zrównując" z królami narodowych bohaterów, których religijna ortodoksja była przecież w każdym wypadku wątpliwa (deista Kościuszko, formalny apostata Piłsudski, wolnomularze Poniatowski i Sikorski), nie posunięto się do tego, aby grzebać wraz z nimi ich małżonki. Dotąd są tam pochowane jedynie małżonki monarchów ukoronowane na królowe Polski".
Paweł Milcarek: Litości. Piekło nizin powraca Milcarek jest założycielem i wieloletnim redaktorem naczelnym miesięcznika "Christianitas". We wpisie zatytułowanym "Litości": "Piekło nizin powraca szybciej niż myślałem (...). W tym piekle słowo "Wawel" zastępuje niebo zbawionych, zaś "Powązki" przemieniają się w dolinę odepchniętych. Dobro i chwała zostały potłuczone na kawałki, spokój żałoby potargany.(...) Już za późno: na argumenty - bo nie mają szans przy namiętnościach, na rady - bo decyzje podjęto. Ale powiem po prostu, czego mi żal Żal mi grobu w warszawskiej Archikatedrze, gdzie spocząłby warszawianin, dziedzic Żoliborza i Powstania Warszawskiego, prezydent Warszawy, najwybitniejszy Prezydent RP po 1989."
Adam Danek: Powstrzymać zamianę panteonów narodowych w panteony "republiki kolesiów" Danek, wiceprezes Organizacji Monarchistów Polskich, pisze: "Czwarty prezydent Republiki Okrągłego Stołu zapisał się w historii niewątpliwie lepiej od poprzedników - co być może nie było bardzo trudne, biorąc pod uwagę konduitę tych ostatnich. (...) Mimo to, p. prof. Kaczyński pozostał aż do końca zwykłym demoliberałem, uwikłanym w międzypartyjne kłótnie i rozgrywki. (...) Ponadto, zarówno jego "anty-okrągłostołowi" zwolennicy, jak i "pro-okrągłostołowi" przeciwnicy równie rzadko pamiętali, iż w 1989 r. znalazł się w wąskim kręgu uczestników tajnych narad w willi komunistycznego MSW w Magdalence, stanowiących ostatni etap przygotowań do zastąpienia oligarchii PRL oligarchią Republiki Okrągłego Stołu. Na kompletnie nieadekwatne zakrawa tedy złożenie go obok męża stanu, który w 1926 r. obalił rządy parlamentarne, zgniótł partyjniacką "republikę marcową", a kilka lat później ostatecznie pokazał partiom politycznym, gdzie ich miejsce, wysyłając partyjnych liderów do twierdzy w Brześciu Litewskim. (...) Demoliberalna klasa polityczna (...) bez żenady sięga po otaczane najgłębszą czcią, historyczne nekropolie narodu i dysponuje nimi wedle swego uznania. (...) Czy da się jeszcze powstrzymać zamianę panteonów narodowych Polski w panteony "republiki koleżków"?"
Forum: nie wystarczy być dobrym prezydentem, trzeba być Wielkim Trwa też dyskusja na forum. A tam komentarz TBM: "Czemu więc ś.p. Prezydent Kaczorowski nie spocznie na Wawelu? (...) W katastrofie zginęło dwóch prezydentów. Argumentacja przemawiająca za jednym powinna więc zawierać wyróżnik - coś co pozwoliłoby powiedzieć: ten ma zasługi predystynujące go. Co jest tym wyróżnikiem? By spocząć na Wawelu nie wystarczy być prezydentem. Nie wystarczy nawet być dobrym prezydentem. Trzeba być Wielkim. Nie: większym od innych, ale wielkim w wartościach bezwzględnych. Co o obu prezydentach będzie wiadomo dzieciom w szkołach za 100 lat? O ś.p. Prezydencie Kaczorowskim, że po 50. latach na wygnaniu nadal podtrzymywał ciągłość Polski i przetrzymał insygnia władzy przez okres zawieruchy. O ś.p. Prezydencie Kaczyńskim - że podpisał
Traktat Lizboński. O obu - że zginęli pod Smoleńskiem. Reszta ich dokonań zostanie tylko w dopiskach do biografii.