Program Kabaretowa Alternatywa o 18.30 w sobotę w TVP1 prowadzony jest przez Jana Pietrzaka. Na początek były żarty na temat chorób. Że świńska grypa w Polsce zaczęła się kiedy
Janusz Palikot przyniósł do
studia świński ryj. Że kiedy ze wschodu zaatakowała ptasia grypa, to padło parę łabędzi w Toruniu i się skończyło - bo "nasze Kaczory są odporne na zarazę ze Wschodu w 100 procentach". Śmieszne? Kwestia gustu.
Później było o chorobach w polskim Sejmie. Pietrzak wymienił m. in. "furiozę niesiołozę" i "sraczkę lustracyjną". A potem wymyślił, że to co miesza się na sejmowych korytarzach, do telewidzów dociera jako epidemia: "Kur.ica codzienna", co TVP wypikała, ale wiadomo było o co chodzi.
Pietrzak uprzejmie przeprosił, powiedział, że na co dzień w elitarnym kabarecie stara się posługiwać elegancką polszczyzną, a następnie z radością w oczach pojechał po całości: "Teraz, Broń Boże, język parlamentarny. Niech ręka boska broni. Co ci parlamentarzyści wygadują do siebie. Ku.wa Zbysiu, ku.wa Rysiu, i wiesz ku.wa Grzesiu, co on ku.wa tego Rysia, trzeba zadzwonić ku.wa Zbysio, bo ku.wa z tym Mirem rozumiesz ku.wa Rysiu nie damy rady ku.wa Zbysiu. To jest język parlamentarny".
Potem jeszcze przypomniał słowo, jakiego minister
Jolanta Fedak (
PSL) użyła wobec ministra Marka Sawickiego (PSL), prosząc żeby sobie od niej poszedł.
- Żeby się nie oderwać od elity, trzeba wrócić do słownictwa, bo taki mamy ku.wa haj-lajf - zakończył Pietrzak.
Czuję niesmak. Kto odpowiada za puszczanie takich wiązanek w publicznej telewizji, która powinna promować kulturę słowa, i to pół godziny przed Wieczorynką?
Zaraz ktoś na forum napisze, że nie czepiałbym się, gdyby ktoś w taki sposób nabijał się z
PiS-u. A właśnie, że bym się czepiał, gdyby to było w tym czasie i w tej stacji. Skandal i tyle. Widzom, którzy musieli tłumaczyć dzieciom "czemu ten pan tak piszczał" składam wyrazy ubolewania.