http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Plan minimum albo krach

Dominika Wielowieyska
2009-12-11, ostatnia aktualizacja 2009-12-10 23:02

Rząd już w przyszłym roku musi ograniczyć przywileje emerytalne kilku wpływowych grup zawodowych. Bo czeka nas krach systemu emerytalnego

Dominika Wielowieyska
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Dominika Wielowieyska
Emerytów jest coraz więcej, ludzi płacących składki emerytalne - coraz mniej. Za 20 lat zabraknie pieniędzy na wypłatę emerytur. Rząd szykuje w "Planie rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" zmiany w systemie emerytalnym. Kiedy wejdą w życie? Nie wiadomo. A przecież nie są to zmiany dotkliwe dla dzisiejszych pracowników. To plan minimum. Mundurowi, którzy dziś mogą nawet po 15 latach pracy iść na emeryturę, mają dłużej pracować. Ale zasada ta będzie dotyczyć tylko tych, którzy rozpoczną pracę w policji czy w wojsku dopiero po 2011 r. Będą więc wiedzieli, na co się decydują. To mało ambitna reforma, bo ograniczenie przywilejów powinno dotyczyć także obecnych policjantów. Ale przyjmijmy, że bardziej radykalne rozwiązanie trudno byłoby przeforsować w Sejmie, a weto prezydenta Kaczyńskiego mielibyśmy jak w banku. Skoro tak, to niech rząd szybko wprowadza w życie ów plan minimum. Bo ryzyko straty głosów wyborczych, a także ryzyko weta prezydenckiego jest mniejsze.

Sejm powinien w przyszłym roku uchwalić, że przyszli górnicy i mundurowi będą pracować o wiele dłużej i zostaną włączeni do powszechnego systemu emerytalnego. Do tego systemu trzeba też włączyć przyszłych prokuratorów. Każdy rok zwłoki powoduje ogromne koszty, na które nas - a właściwie naszych dzieci - nie stać.

Może debata na temat emerytur, którą "Gazeta" zainicjowała, uaktywni tych, których interesów nikt nie reprezentuje - pracowników niemających żadnych przywilejów emerytalnych. To oni utrzymują i będą utrzymać młodych emerytów. Ale nie protestują na ulicach, nie rzucają płytami chodnikowymi w okna Sejmu. Niech wreszcie politycy zadbają także o ich głosy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy