Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że krzyże w klasach szkolnych naruszają "prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz wolność religijną uczniów. To nie oznacza zakazu wieszania krzyży w klasach. Chodzi o to, by każdy mógł zaprotestować przeciwko obecności krzyża, jeżeli to rani jego uczucia religijne lub jest niezgodne z jego poglądami. Takie uczucia zasługują na szacunek i należy je respektować. Jeśli ktoś czułby się urażony z powodu krzyża, można rzecz rozwiązać na zasadzie rozmowy i kompromisu. Może wyjściem z sytuacji będzie miejsce w szkole poświęcone innym wyznaniom? Możliwości może być sporo. Na pewno katolicy nie mogą - jak słusznie zauważył Tadeusz Bartoś w piątkowej "Gazecie" - traktować walki o krzyż w kategoriach poszerzania swoich wpływów.

Bartoś przywołuje postawę Jezusa, który był "cichy i pokornego serca".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej