http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Polsce grozi dyktatura większości?

Marcin Wojciechowski
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-23 09:10

"Nowa konstytucja kanclerza Tuska" - krzyczy na okładce "Polska". "Platforma chce kanclerza" - wtóruje "Rzeczpospolita". "Prezydent z głowy" - żartobliwie tytułuje swój tekst "Gazeta Wyborcza". "PO najchętniej zapisałaby w konstytucji swoją przewodnią rolę" - ostrzega "Nasz Dziennik" - poniedziałkowy przegląd prasy

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
Chodzi rzecz jasna o zaprezentowany w sobotę przez premiera projekt zmiany ustroju w Polsce z parlamentarno-prezydenckiego na kanclerski. "Taka zmiana jeszcze bardziej zacementowałaby polski system partyjno-polityczny - pisze w "Rz" Piotr Skwieciński. - Ordynacja wyborcza i ustawa o finansowaniu partii skutecznie uniemożliwiają się przebicie się nowych sił, co musi owocować degeneracją zbyt pewnych swojej pozycji ugrupowań parlamentarnych".

"Zmiany w konstytucji byłyby lekiem na paraliż władzy - komentuje w "Polsce" jej naczelny Paweł Fąfara. - Ale co dobre dla obywateli, czasem szkodzi interesom polityków. I tak dobra polityka przegrywa". Zdaniem Fąfary, Tusk musi "przełamać solidarny opór wszystkich partii", które boją się, że reforma ustrojowa w praktyce umocni monopol polityczny PO, cieszącej się dziś poparciem ponad połowy Polaków.

Przed tym samym ostrzega w "NDz" konstytucjonalista z UW dr Ryszard Piotrowski: "Z punktu widzenia obywateli, których wolności, prawa należy chronić, te zmiany oznaczają poważne ryzyko ograniczenia tych wolności".

Paweł Wroński w "Gazecie" spokojnie analizuje za i przeciw nowej propozycji ustroju. I ostrzega, by Donald Tusk "nie pisał konstytucji pod siebie": "Uczciwiej byłoby, gdyby programem Tuska i PO było ograniczenie władzy prezydenta dopiero po następnej kadencji, czyli od 2015 r.". Rzeczywiście, ja też mam nieodparte wrażenie, że Donald Tusk, zgłaszając nowa propozycję, szuka lepszego wariantu dla siebie. "Jeśli będą szanse na wzmocnienie pozycji premiera, pozostanie premierem - pisze Wroński. - Jeśli się nie uda, wystartuje na prezydenta". Ale na tym polega polityka.

Plusem tej propozycji jest rozpoczęcie poważnej debaty o przyszłości. Po 20 latach wolności Polska może sobie na nią pozwolić. Mamy stabilny system polityczny, demokrację w naszym kraju można uznać za ugruntowaną. Przed populistami i awanturnikami politycznymi chronią nas bezpieczniki w postaci członkostwa w UE, NATO, Radzie Europy, narzucające standardy polityczne niezależnie od tego, kto jest u władzy. A więc dyskutujmy i nie bójmy się zmian.

Swoją drogą zwolennicy tzw. "szarpnięcia cuglami" muszą być srodze zawiedzeni. Bo największą jak dotąd zmianę proponuje siła, którą stale oskarżali o bezczynność, polityczną nijakość, uleganie sondażom. Tymczasem zmiana konstytucji proponowana przez PO jest znacznie bardziej realna niż wszystkie projekty ustrojowe zgłaszane w ostatnich latach czy to przez PiS, czy to przez wirtualny ruch Polska XXI.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':