Do siedziby premiera zaproszono ponad dwa tysiące gości: samorządowców, praktyków z różnych dziedzin, ekspertów. W kilku salach naraz, przez cały piątek i sobotę zaplanowano panele dyskusyjne - każdy minister miał się rozliczyć z własnych osiągnięć i porażek. Dotąd żaden rząd tak metodycznie nie próbował podsumować półmetka kadencji. Pomysł - wydawałoby się - doskonały. Tylko - dla kogo ten pijar? Byłam na dwóch panelach: ministra edukacji i ministra nauki. W obu zabrakło krytyków prezentowanych reform. Dyskusji więc nie było.
Prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego i jednocześnie przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, namawiana przez moderatora by wskazała jakieś porażki minister nauki Barbary Kudryckiej, powiedziała szczerze: - Nie chcę z tego prawa skorzystać. Inny panelista - przedstawiciel studentów - też chwalił ministerstwo, choć pani minister chce wprowadzić m.in. odpłatny drugi kierunek studiów. Ale podczas tego panelu z sali padły jednak dwa krytyczne głosy, m.in. że w reformie nauki brak odpowiedzi na pytanie, jak dokładnie mają ze sobą konkurować uczelnie prywatne i państwowe. Tymczasem podczas panelu
MEN, lukier lał się wprost po ścianach. W roli moderatora debaty wystąpił Michał Federowicz, który kieruje instytucją finansowaną przez MEN. Nawet nie prosił, by którykolwiek z panelistów wskazał jakieś porażki MEN. Spokojnie przełknął, kiedy minister
Katarzyna Hall przekuła w sukces ewidentną porażkę z posłaniem 6-latków do szkół.
- Do szkół poszło prawie pięć razy więcej 6-latków, niż w poprzednich latach! - chwaliła się pani minister. A pięć razy więcej oznacza 4,5 proc. dzieci w wieku 6 lat (ok. 14,5 tys. w całym kraju). Bo dotychczas, bez reform, jeden procent 6-latków i tak rodzice posyłali do szkół.
Reakcja panelistów? Żadna. Reakcja sali? Żadna.
Zaraz potem wstawali posłowie PO by wystawić MEN laurki. Najdalej zapędził się senator prof. Janusz Rachoń - pochwalił rząd za powrót matematyki na maturę, uznał to za największy edukacyjny sukces. Upss. Zapomniał, że to spadek po PiS, a wcielił go w życie - uwaga! - minister edukacji z
LPR Roman Giertych. Ale to przecież szczegół, prawda? Matura z matematyki wchodzi w życie teraz, kiedy rządzi PO i
PSL. Sukcesy warto kolekcjonować.
Kogo premier i jego ministrowie taką konferencją przekonają? Mnie nie.