Ten przekaz mógł wyglądać tak:

Drodzy obywatele,

w tym roku obok straszącej jak co roku grypy, na którą kto tylko może niech się zaszczepi (nie refundujemy tego, ale to naprawdę mały wydatek, więc proszę poświęcić na to kilkanaście złotych) atakuje nas druga - świńska grypa.

Nie wiemy jeszcze, jak silnie nas dotknie. Na pewno przechoruje się jednak sporo osób. Na szczęście, nie zagraża ona najstarszym Polakom (dla których bardzo niebezpieczna jest ta pierwsza, zwykła grypa).

Mamy leki na obie postaci grypy i właśnie kończymy negocjacje w kwestii zakupu szczepionki na świńską. Zaszczepimy pracowników służby zdrowia, bo oni muszą być na chodzie, jeśli epidemia się rozszerzy, a także kobiety w ciąży, choć upewniamy się jeszcze, co dla nich lepsze - szczepienie produkowaną w pośpiechu i nie do końca przetestowaną szczepionką, czy siedzenie w domu i przeczekanie największego zagrożenia.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej