Najpierw CBA zostało oskarżone o bezprawne podsłuchy, teraz - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Piotr Zaremba w gazecie "
Polska the Times" rozważa, czy premier Donald Tusk zdymisjonuje szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, "człowieka Schetyny" (czytaj więcej:
Polska the Times). "Wydaje się, że od początku obdarzył Bondaryka szeroką władzą, nie próbując go kontrolować. Tak potężnego funkcjonariusza trudno się potem pozbyć" - pisze Zaremba.
W tym samym numerze Mira Suchodolska pyta ulubionego eksperta PiS od służb prof. Andrzeja Zybertowicza: "Tajne służby miał kontrolować premier Tusk, ale ani ich nie lubi, ani nie daje rady. Scedował to na sekretarza stanu Jacka Cichockiego"
Zybertowicz odpowiada: "Do uporządkowania tajnych służb trzeba faceta z jajami, Herkulesa z armatką wodną, a on bierze miłego pana, którego wyposaża w miotełkę z piór"
Tak, potrzebny jest jakiś macho. Najlepiej agent Tomek.
Dla tych, którzy nie chcą być podsłuchiwani przez agentów, "
Dziennik Gazeta Prawna" ma radę: można zakupić specjalny program szyfrujący nasze rozmowy telefoniczne.
Gmyz nie dopytał Kamińskiego W "
Rzeczpospolitej" (czytaj więcej:
Rzeczpospolita) Cezary Gmyz przepytuje byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, ale niestety nie stawia kilku istotnych pytań. I pewnie nikt ich Kamińskiemu nie zada, bo rozmawia on na razie tylko z "Rz", unikając innych mediów.
A przykładowe pytania to:
- dlaczego sprawa stoczni była trzymana w ukryciu przez kilka miesięcy i wyszła na jaw dopiero teraz?
- dlaczego obiektem prowokacji nigdy nie był polityk PiS, a zawsze są to osoby z innych ugrupowań?
- jakie podstawy miało CBA do zorganizowania prowokacji wobec Beaty Sawickiej z PO? Czy były jakieś sygnały, że jest skorumpowana, popełniła wcześniej jakieś przestępstwo, czy też agent uznał, że to dobry łup polityczny: niezbyt mądra kobieta z kłopotami małżeńskimi.
- podobne pytanie można zadać w przypadku Weroniki Marczuk-Pazury czy Jana J., który sprzedawał agentowi Tomkowi dom w Kazimierzu.
Wciąż mamy taki oto problem: czy CBA ściga i łapie przestępców, czy też produkuje przestępców za pomocą prowokacji.
Wywód szefa CBA w "
Rzeczpospolitej" jest stricte polityczny i zarzuty wobec Tuska są - nie tyle prawne czy urzędnicze - co polityczne właśnie: chodzi o mamienie wyborców wizją sprzedaży stoczni Katarczykom. Zarzuty słuszne, ale pytanie - kolejne - jest takie: - czy szef CBA zajmuje się polityką jako przedstawiciel opozycji czy też ma inne zadania? Spora część wywiadu to uzasadnienie CBA co do zarzutów stoczniowych, które już czytaliśmy w prasie i znów nie ma tam żadnych dowodów na to, że rzeczywiście ktoś oferował lepsze ceny za majątek stoczni.
Dziura Rostowskiego nie taka groźna? Tyle zamieszania wokół służb specjalnych i wszyscy zapomnieli o kryzysie. A tu na zielonych stronach "
Rzeczpospolitej" szef Polkomtela i były minister finansów Jarosław Bauc ogłasza: "Dziura Rostowskiego nie jest taka groźna" (czytaj więcej:
Rzeczpospolita).
Jakub Kurasz i Cezary Szymanek pytają: "Jak odniósłby się pan do komentarza prof. Stanisława Gomułki, który twierdzi, że jesteśmy w takiej samej sytuacji jak Węgry tuż przed wybuchem ich wewnętrznych problemów z finansami państwa?"
Bauc odpowiada: "Pan prof. Gomułka był niedawno w rządzie, a odkrył taką hipotetyczną bliskość Polski i Węgier dopiero teraz? Nie ma sensu porównywanie nas do Węgier. Dziś jesteśmy w otoczeniu recesyjnym, a parę lat temu Węgry miały kłopoty, podczas gdy Europa kwitła. Kiedy więc Europa się wydźwignie, to i my osiągniemy nie 1 proc., a 5 proc. wzrostu" Oby!
A w "
Dzienniku Gazecie Prawnej" nowy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiada, że nie będzie forsował reform wbrew prawnikom. "Głos ekspertów będzie dla mnie punktem wyjścia" - wyjaśnia. To interesująca deklaracja, bo premier poprzedniemu szefowi resortu Andrzejowi Czumie nakazał cofnięcie projektów ustaw dotyczących korporacji prawniczych i przygotowanie bardziej radykalnych rozwiązań jeśli chodzi o otwarcie zawodów prawniczych. Czemu owi prawnicy są przeciwni. Ciekawe jak z tym dylematem poradzi sobie minister Kwiatkowski.