A co Ty o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Ludzie z zajmującego się badaniem zbrodni bolszewickich rosyjskiego stowarzyszenia Memoriał, którzy przed tymi sądami reprezentują Polaków, tłumaczą, że pojęcie "ludobójstwo" zostało ściśle zdefiniowane już 61 lat temu, a Katyń nie spełnia wszystkich kryteriów określonych tą definicją. Definicja mówi, że za ludobójstwo można uznać jedynie zgładzenie grupy osób ze względu na ich narodowość lub religię.
Rosyjscy prokuratorzy w randze pułkowników chętnie więc wdają się w spór i wskazują na to, że wśród zamordowanych w 1940 r. obywateli polskich byli też chociażby Żydzi. Poza katolikami byli też i prawosławni, i luteranie, i muzułmanie. Taki scholastyczny spór o definicję utrudnia dochodzenie do prawdy o Katyniu i w istocie rzeczy bardzo pomaga Rosjanom. Póki on trwa, ich Główna Prokuratura Wojskowa utrzymuje, że wymordowanie Polaków było po prostu przestępstwem pospolitym, które już dawno się przedawniło.
Ludzie z Memoriału klasyfikują Katyń jako jednocześnie "zbrodnię wojenną" i "zbrodnię przeciwko ludzkości". Zgodnie ze wszystkimi definicjami zbrodni wojennej było nią bezsprzecznie zamordowanie ponad 14 tys. polskich jeńców wojennych z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. Wśród 7,3 tys. Polaków zabitych na rozkaz Stalina na wschodnich kresach Rzeczypospolitej zajętych przez Armię Czerwoną było wielu cywili. Ich zgładzenie, jak podkreśla Memoriał, było bezspornie zbrodnią przeciwko ludzkości, która nie ulega przedawnieniu. I z tym zgodzi się każdy niezależny sąd czy trybunał.
Kiedy więc np. skargi rodzin ofiar zbrodni, którym sądy rosyjskie odmówiły rehabilitacji, będzie rozpatrywać Trybunał w Strasburgu, dobrze byłoby uniknąć sporu o to, ludzie jakich narodowości
i wyznań padli ofiarą mordu NKWD w1940 r.
I choćby dlatego, by nie ułatwiać zadania falsyfikatorom historii z Moskwy, lepiej ostrożniej posługujmy się słowem "ludobójstwo".