Kanclerz Merkel zapewniła, że Niemcy nie chcą rewizji swej winy za rozpętanie II wojny. Prezydent Kaczyński nazwał "błędem" i "grzechem" wkroczenie wojsk polskich na Zaolzie, gdy Hitler zagarniał Czechosłowację w 1938 r. Premier Putin potępił pakt Ribbentrop-Mołotow. Przedstawiciele państw antyhitlerowskiej koalicji krytykowali ustępstwa wobec III Rzeszy, których finałem była hańba Monachium.
Premier Tusk przypomniał, że w Piaśnicy hitlerowcy rozstrzeliwali polskie elity, ale także Niemców. I że opodal jego rodzinnego domu na cmentarzu leżą radzieccy żołnierze polegli przy zdobywaniu Gdańska. Nie przynieśli Polsce wolności, gdyż sami jej nie mieli - mówił wcześniej Tusk.
I Kaczyński, i Putin deklarowali budowanie relacji na prawdzie. Dlatego polski prezydent odrzucił symetrię między ginącymi na tyfus jeńcami rosyjskimi z 1920 r. a strzałami w potylicę w Katyniu. Krokiem ku prawdzie będzie deklarowane otwarcie archiwów dla polskich i rosyjskich historyków.
Pewnym zgrzytem było nazwanie przez polskiego prezydenta mordu katyńskiego aktem szowinizmu, a nie zbrodnią komunistyczną. Teza dyskusyjna - kilka lat wcześniej Stalin wymordował własną elitę oficerską.
Jednak żaden z przywódców nie przekroczył granicy, która by niweczyła szansę na pojednanie Polski i Rosji.
Premierzy przechadzali się po molo w dawnym Zoppot leżącym przed wojną w Wolnym Mieście Gdańsku. Polak i Rosjanin rozmawiali po rosyjsku i angielsku. Ale i po niemiecku - w języku narodu, który wywołał tę wojnę. To wymowny symbol zwycięstwa Europy nad własną przeszłością.
Źródło: Gazeta Wyborcza