Ma rację profesor Bartoszewski. Elżbieta Jakubiak, Lena Dobkowska-Cichocka, Paweł Kowal i Jan Ołdakowski są partyjnymi funkcjonariuszami. Nie słyszałem nigdy, by któreś z nich w jakiejkolwiek sprawie wyłamało się z PiS-owskiej ortodoksji.

Tyle że stworzyli świetne muzeum.

Dzisiaj bodajże tylko Jan Ołdakowski jest realnie w muzeum, ale działa ono doskonale. To jedna z najżywszych warszawskich instytucji kulturalnych. Zainteresowana już nie tylko Powstaniem, ale całą współczesną historią miasta. Otwarta na eksperymenty, nastawiona na młodzież, szukająca nowego języka mówienia o historii.

Można się z nimi spierać na przykład o to, dlaczego Powstanie w ich muzeum przedstawione jest właściwie jako zwycięskie lub czy nie za bardzo w swoich akcjach skręcają w popkulturę itd. Ale to ciekawe, nowoczesne muzeum i trudno to, co się tam pokazuje, pogodzić z bogoojczyźnianą wizją patriotyzmu, która kojarzy nam się z PiS.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej