Marcin Wojciechowski: Dlaczego część polskich publicystów i polityków tak się oburza na tezy zawarte w artykule "Der Spiegel" o wschodnioeuropejskich współsprawcach Holocaustu?

Dariusz Libionka: Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może to już pewien atawizm dla części naszych polityków i publicystów, że jeśli czują zagrożenie, to najłatwiej krzyknąć "Ludzie ratunku, Niemcy nas biją".

A pan widzi w artykule coś kontrowersyjnego?

- Można się czepiać kilku detali. Okładki, kilku poszczególnych sformułowań. Ale generalnie artykuł jest obiektywny i rzetelny. Nie ma w nim tez, które pojawiają się w większości komentarzy polskich publicystów i polityków, że niemieckim autorom chodzi o to, by zwalić na innych odpowiedzialność za Holocaust.

Ale czasem pojawia się w zachodnich mediach sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne", które nas boli. Może stąd wynika nasza nadwrażliwość?
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej