http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stronniczy przegląd prasy katolickiej

Katarzyna Wiśniewska
2009-04-28, ostatnia aktualizacja 2009-04-27 21:00

Prawica w połówkach

Katarzyna Wiśniewska
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Katarzyna Wiśniewska
A jednak rację miał Jarosław Kaczyński, gdy mówił, że „aby obronić Kościół, tradycję, trzeba mieć władzę”. Dziś PiS władzy nie ma, więc bronienie wartości katolickich idzie mu opornie. I zasłużył na przytyk teologa Michała Wojciechowskiego, który w tygodniku „Idziemy” odkrył, że „dwie główne partie, PO i PiS, uchodzą za prawicowe, ale są nimi jedynie w części”. Wszystkiemu winny lęk przed coming outem: „Politycy polscy niezbyt chętnie określają własne programy jako prawicowe, gdyż na skutek uporczywej propagandy lewicy budzi to nieufność nawet w ludziach, którzy z treścią programu prawicowego by się zgodzili”. W dodatku poglądy prawicowe są „w postępowych mediach tropione i atakowane, a ich zwolennicy brani na celownik (albo przeciwnie przemilczani)”. Jest szansa, że to się zmieni, pod warunkiem wnikliwego zapoznania się z listą zalet prawicy. Np: „o istocie i stanie państwa stanowi prawo, a nie aktualna ekipa rządząca”. Pod skrzydłami prawicy żyłoby się patriotycznie i bezpiecznie - „groźni mordercy” pójdą na krzesło elektryczne. Niż demograficzny też by nie groził - nie dochodziłoby do „promowania aborcji i zboczeń”.

Redakcja "Idziemy", umieszczając tekst Wojciechowskiego w rubryce "W blasku prawdy", zapomniała dodać, że autor jest wieloletnim działaczem Unii Polityki Realnej. Przez to przeoczenie ci, którzy "z trudem wybierają jedną z połowicznie prawicowych większych partii", nie dowiedzą się, że można inaczej.

Skutek? Wystarczy poczytać „Niedzielę”. Senator PiS Czesław Ryszka ostrzega, że rządy PO prowadzą Polskę do unijnego superpaństwa, w którym „państwa narodowe staną się przeżytkiem” i „zapewne nie będzie wówczas mamy i taty, tylko rodzic A i rodzic B, wprowadzi się nową definicję małżeństwa i rodziny, obowiązywać będzie inna koncepcja człowieka i moralności”.

Na razie „unijna indoktrynacja” - jak donosi wczorajszy „Nasz Dziennik” - zbiera żniwo w zerówkach, gdzie dzieci „z zamkniętymi oczami muszą recytować grafomańskie wiersze sławiące UE” („Do Unii też/ należeć chcę,/ to drugi dom,/ więc cieszę się” - z dopuszczonego przez MEN podręcznika „Nasza klasa”). Komentuje Andrzej Szczerba ze Związku Narodowego Polski w Kanadzie: „To robienie wody z mózgu. Chodzi o to, żeby zatrzeć kwestie narodowe i patriotyczne, zrobić jeden wielki kołchoz międzynarodowy, gdzie tradycja, kultura, religia nie będą miały żadnego znaczenia”.

Nadzieja w tym, że PO jako partia prawicowa połowicznie swoje cele również osiąga połowicznie. Polska zostanie więc półnarodowa albo pół Polski będzie narodowe w całości, dzięki czemu chociaż 50 proc. zerówkowiczów nie wyrośnie na eurofilów. A pół kultury to też więcej niż nic.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Żegnaj, Kościele

Czy występujący z Kościoła może żądać, by wykreślono go z księgi chrztu? Czy nadal jest katolikiem?