"Washington Times" jest niewielką amerykańską gazetą o ograniczonym zasięgu i nie najlepszej opinii. Dla Kancelarii Prezydenta argumentem decydującym było jednak zapewne to, że "Times" jest gazetą znaną z poglądów zdecydowanie prawicowych.
W USA są jednak o wiele bardziej prestiżowe gazety prawicowe, choćby "Wall Street Journal". Oprócz tej gazety głowy obcych państw publikują swe artykuły głównie w "New York Timesie" lub "Washington Post". "Washington Times" nie mieści się nawet w czołówce drugiej ligi dzienników w USA.
Wie o tym każdy, kto choć trochę zna amerykański rynek prasowy. Kancelaria Prezydenta ma więc rację, obwiniając MSZ o fuszerkę. Ale taką samą fuszerkę popełnili urzędnicy prezydenta, godząc się na publikację w tak niefortunnym miejscu. A to ich świętym obowiązkiem jest chronić prezydenta przed wpadkami.
Cała ta historia to kolejny przykład tego, jak wciąż słaba i niekompetentna jest nasza administracja państwowa.
Więcej na blogu Bartosza Węglarczyka End Game