Na szczęście, gdy już obedrzemy grzbiety gazet z reklamowego śmiecia, wyłonią się kolejne, prawdziwe już czołówki. I co widzimy?

W "Dzienniku" Palikota. Fakt, poseł PO w miniony weekend znów narozrabiał. Najpierw obraził byłą minister, dziś posłankę PiS Grażynę Gęsicką, porównując ją do kobiety wykonującej najstarszy zawód świata. Potem zasugerował, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą. Pamiętam Palikota w koszulce z napisem "Jestem gejem", gdy protestował przeciwko dyskryminacji mniejszości seksualnych - czego wyrazem jest m.in. segregowanie ludzi według ich orientacji płciowej. Teraz poseł Platformy sam sobie zaprzecza. Widać przeciwnik polityczny to inna kategoria, niż szeroko pojęta dyskryminowa mniejszość.

"To, że politycy używają wulgarnego języka, niestety już nie dziwi. Natomiast media decydują o jego upowszechnieniu. One bawią się tą sytuacją, to ich sposób istnienia. Stacje rywalizują o to, w której padną mocniejsze słowa. Jedynym sposobem na to, by temu zapobiec, jest niedopuszczanie takich osób do mediów, czyli ich świadomy bojkot towarzysko-medialny" - mówi "Dziennikowi" socjolog Paweł Śpiewak.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej