http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Taniec Kijowa na wybuchającym wulkanie

Wacław Radziwinowicz
2008-09-04, ostatnia aktualizacja 2008-09-03 00:00

Ależ oni mają bałagan w tym Kijowie! Dozgonni zdawałoby się przyjaciele z pomarańczowego Majdanu gryzą się, oskarżają o najgorsze grzechy - chciałoby się tak pogardliwie powiedzieć. Ale nie należy

Zamęt w Kijowie to zamieszanie na wulkanie. Na awanturach między politykami pomarańczowymi zyskuje tylko Moskwa. Rosja pewnie nie planuje przekształcenia Krymu w Południową Osetię i nie myśli o wykorzystaniu swej bazy w Sewastopolu do inwazji na półwysep.

Bo Rosja nie potrzebuje Krymu. Rosja potrzebuje Ukrainy całej. A wciągnie ją z powrotem w sferę swoich wpływów, jeśli demokratyczne przemiany zapoczątkowane cztery lata temu zakończą się katastrofą i kompromitacją zwycięzców z Majdanu. Wtedy na ich miejscu będzie mogła posadzić swojego człowieka.

To, co się wydarzyło we wtorek i środę w Kijowie, tylko nas zbliża do tej katastrofy.

I jeszcze jeden powód, dla którego nie możemy patrzeć na Kijów z ironicznym politowaniem. Warszawa sama już dawno postanowiła, że odpowiada za europejską przyszłość swojego sąsiada.

To może dziwić, ale w Kijowie mamy jeszcze jakiś autorytet, nie wszystko jeszcze zniszczyliśmy swoimi warszawskimi burzami w szklance wody i liczą się tam jeszcze z nami.

Przywódcy Polski powinni jak najszybciej potrząsnąć swoimi partnerami z Kijowa i - jeśli trzeba - to krzykiem i nie przebierając w słowach, wytłumaczyć im, że najważniejsze jest nie to, kto za półtora roku zostanie prezydentem Ukrainy. Ważne jest, by Ukrainą rządził demokratycznie wybrany prezydent, a nie generał-gubernator.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':