Apel Gazety: Panie Prezydencie, proszę podpisać Traktat Lizboński
>
Na szczyt trzeba pojechać z jasnym i spójnym planem, uzgodnionym przez prezydenta i premiera. Jego pierwszym punktem powinno być podpisanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego.
Byłby to gest pokazujący, że Polska i Europa chce być jednym, silnym ciałem. Ułatwiłby przekonanie Francji i Niemiec - wielkich orędowników Traktatu i głównych rozgrywających na europejskiej scenie - do polskich pomysłów.
Te krótkoterminowe powinny dotyczyć Gruzji. Musimy naciskać na wysłanie na Kaukaz misji pokojowej, najlepiej unijnej, ale pod egidą ONZ i OBWE, proponując od razu konkretną liczbę własnych żołnierzy.
Musimy naciskać, by Unia gospodarczo pomogła Gruzji wydźwignąć się z wojennych zniszczeń.
Wreszcie musimy naciskać, by szczyt ogłosił jasną deklarację, że Gruzja pozostaje w orbicie Zachodu. Choć nikt poza prezydentem Kaczyńskim nie mówi o jej wejściu do Unii, Gruzję można wpuścić do jej przedsionka, proponując np. otwarcie handlu i jasny terminarz ułatwień wizowych z perspektywą zniesienia ich w przyszłości.
Długoterminowe polskie plany powinny objąć Ukrainę. Należy nakłonić Unię do przyjęcia na jej zwykłym październikowym szczycie deklaracji mówiącej, że Ukraina stanie się kiedyś członkiem UE. I że w ramach Partnerstwa Wschodniego (planu, który Polska zainicjowała) otrzyma z Brukseli poważne wsparcie ekonomiczne.
Taki sygnał pozwoliłby prozachodnim politykom w Kijowie przeprowadzić ten kraj przez jeden z najtrudniejszych momentów w jego najnowszej historii.
To mogłyby być pierwsze kroki do nowej, twardej unijnej doktryny wobec Rosji. Doktryny, która zmierzałaby do wyrwania Ukrainy i Kaukazu z orbity rosyjskich wpływów.
Apel Gazety: Panie Prezydencie, proszę podpisać Traktat Lizboński
>