http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wolny rynek, wolna poczta, wolne żarty

Piotr Miączyński
2008-08-22, ostatnia aktualizacja 2008-08-21 00:00

Od poniedziałku skrzynki pocztowe w całym kraju mają być dostępne dla konkurentów Poczty Polskiej. A jak Poczta szykuje się na to otwarcie rynku? Poprawia jakość usług? Szkoli pracowników, by lepiej traktowali klientów? Szykuje obniżki cen? Szuka sposobów, jak ciąć koszty? Wolne żarty.

Poczta szykuje się po swojemu. Po pierwsze, wystąpi o kilkusetmilionową dotację ze skarbu państwa. Po drugie, chce w przyszłym roku dwukrotnie podnieść ceny usług. Po trzecie, zamierza ograniczyć roznoszenie przesyłek na wsi. Z pięciu do dwóch razy w tygodniu.

Poczta to piramidalny paradoks. Zatrudnia ponad 100 tys. osób, czyli tylko nieco mniej niż polska armia. Mimo to przed okienkami w jej urzędach ustawiają się gigantyczne kolejki, a przerosty zatrudnienia sprawiają, że ma jedne z najdroższych usług w Europie.

Listonosze, zamiast chodzić z paczkami i listami, roznoszą tylko awiza. Mimo podwyżek o kilkaset złotych sprzed kilku miesięcy uważają, że zarabiają za mało. Zwolnienie niewydajnych i zbędnych pracowników jest niemożliwe. Zmiany blokuje bowiem ponad czterdzieści związków zawodowych.

Zastanawiam się, po co nam, klientom, taka Poczta? Bo do czego służy pocztowcom - już wiem. Do wypłacania sobie wynagrodzeń. One, w przeciwieństwie do listów, zawsze dochodzą na czas.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':