Czekamy na Wasze listy listydogazety@gazeta.pl



Wstrząsające, że niemal 40 proc. rodaków naszej ojczyzny zabroniłoby im nawet seksu we własnym domu. Ojczyzna - obczyzna!

Homoseksualizm według Polaków nie jest rzeczą normalną, tylko co siódmy z nas zna jakiegoś geja czy lesbijkę. Widać, że akurat w tej sprawie jesteśmy społeczeństwem zawziętych sztywniaków, pełnych złych uczuć, których nietolerancja ociera się o okrucieństwo.

Wśród tych, którzy znają geja, aprobata rośnie. To oznacza, że publiczny coming out - np. w kończącej się dziś akcji "Gazety" "Odkrywamy się" - ma sens, nawet jeżeli na razie jest orką na homofobicznym ugorze. Także młodzi ludzie i kobiety mają w sobie nieco więcej tolerancji.

Żeby całkiem popaść w rozpacz, zerknąłem na ostatni Eurobarometr (2006/2007 r.). W 27 krajach UE pytano, czy dopuścić małżeństwa homoseksualne. Polska z 17 proc. odpowiedzi "tak" wyprzedziła tylko prawosławną Grecję, Bułgarię, Cypr, Rumunię oraz Łotwę. Przed nami reszta postkomuny: Litwa, Węgry, Słowacja, nie mówiąc o tolerancyjnych Czechach (52 proc.!), a także katolicka Portugalia (29 proc.), Włochy (31 proc.) i Hiszpania (56 proc.). Średnia w UE - 41 proc.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej