Katarzyna Wiśniewska: Co by pani doradziła małżeństwu praktykujących katolików, którzy nie mogą mieć dzieci i rozważają metodę zapłodnienia in vitro? Słyszą też głos biskupów, że in vitro to niegodziwość.

Anna Karoń-Ostrowska: Nie wiem, nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. To decyzja, którą każde małżeństwo czy para musi podjąć samodzielnie. Ale dobrze rozumiem sam problem i ogromne pragnienie urodzenia dziecka. Tu jest jakiś paradoks: świadome rodzicielstwo - a zatem to, co dla Kościoła jest tak ważne, dojrzewa szczególnie silnie, gdy w małżeństwie pojawia się problem bezpłodności.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej