Zaledwie rok i dwa miesiące zajęło fachowcom z Ministerstwa Spraw Zagranicznych przygotowanie listy osób, które powinny być zapraszane przez 24 Instytuty Polskie w celu krzewienia naszej kultury poza granicami. To cieszy, bo dotąd zdezorientowani, a nawet pogubieni dyrektorzy zapraszali osobników zupełnie nieodpowiednich.

Teraz sytuacja zmienia się diametralnie. Kulturę polską będą rozsławiać w świecie takie tuzy jak Jan Pietrzak, Sławomir Cenckiewicz, Krzysztof Masłoń, Krystyna Grzybowska, Tomasz Terlikowski, Jerzy Targalski, Cezary Gmyz, Piotr Semka, a nawet Jan Pospieszalski. Mamy wreszcie właściwych ludzi z właściwych miejsc, a więc z "Do Rzeczy", "wSieci", "Gazety Polskiej", wPolityce, telewizji Republika czy "Warszawskiej Gazety".

Można się spodziewać, że wdzięczna kultura polska lada moment wystosuje do urzędników z MSZ wylewne podziękowania. Niestety, z powodu szalonego wprost tempa prac na liście zabrakło kluczowych nazwisk. Jeśli jest na niej Pietrzak, dlaczego nie ma piosenkarza Andrzeja Rosiewicza, autora niezapomnianych artykułów w "Naszym Dzienniku"? Komu zależało na tym, by światową publiczność odciąć od tego artysty?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej