Węgierskie powstanie sprzed 60 lat - i stłumienie go radzieckimi czołgami - było jednym z najdonioślejszych wydarzeń w powojennej historii Europy. Zniszczyło ono wiarygodność ZSRR w świadomości dużej części idealistycznych lewicowców. Stanowiło ogromną porażkę polityki Zachodu: skupieni wtedy na anglo-francuskiej militarnej przygodzie w Suezie, nie mieliśmy ochoty ani wspierać powstania, ani próbować zatrzymać radzieckiej interwencji. Wreszcie, wywołało ono falę uchodźców, przywitanych wówczas przez Zachód z chwalebną szczodrością.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej