Gdy umarł Leszek Kołakowski, profesor Barbara Skarga powiedziała, że umarł "ktoś więcej niż brat". Przyjaciel.

W jej rozumieniu przyjaźń stanowiła fundamentalną relację nie tylko w związkach prywatnych, ale również społecznych. Rodzina, naród, miłość, a nawet myślenie są bez przyjaźni niepełne, ograniczone, a często toksyczne. To przyjaźń sprawia, że inne typy relacji stają się bardziej twórcze, trwalsze, bardziej otwarte.

Dziś to trudno zrozumieć. Przyjaźń została bowiem zredukowana do relacji prywatnej łączącej ludzi młodych i naiwnych. Dorośli mają rodzinę, znajomych, kumpli, współplemieńców, względnie przyjaciółki. Ludzie się kochają, nienawidzą, ale coraz rzadziej się przyjaźnią. Kultura przyjaźni upada.

Tymczasem dla Greków przyjaźń stanowiła wartość ważniejszą niż miłość i sprawiedliwość, miała również wysoką rangę edukacyjną, moralną i polityczną. Według Arystotelesa państwo służyło nie tyle przeżyciu czy bezpieczeństwu obywateli, ile ich dobremu życiu, a dobre życie było niemożliwe bez przyjaciół. Nie tych jednak, z którymi jesteśmy dla korzyści czy przyjemności, lecz tych, z którymi jesteśmy ze względu na nich samych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej