Tak to się już splotło, że 7 października jest w Rosji jednocześnie i jubileuszem prezydenta, i dniem śmierci sławnej dziennikarki niezależnej "Nowej Gaziety". I tak chyba będzie jeszcze długo - przynajmniej do czasu, gdy morderstwo w domu przy ul. Leśnej w Moskwie nie zostanie wyjaśnione. Jeżeli w ogóle (co wydaje się zresztą mało prawdopodobne) kiedykolwiek dowiemy się, kto "zamówił Annę". Kto opłacił grupę złożoną z Czeczenów i milicjantów z "naróżki" (zajmują się śledzeniem podejrzanych), by namierzyli, gdzie i kiedy chodzi Politkowska?
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej