Jarosławowi Kaczyńskiemu z bilansu wyszło, że straty z powodu rozpętania wojny aborcyjnej są o wiele wyższe niż potencjalne zyski. Skala "czarnego protestu" uświadomiła mu, że konflikt ten zaktywizuje kolejne grupy społeczne przeciwko PiS. Grupy, które polityką interesują się średnio, ale drastyczny projekt zakazu wzbudził ich gorący sprzeciw. Wtedy zaś władzy grozi, że zmobilizują się przed wyborami i zagłosują przeciwko niej. Mielenie projektu zakazu w Sejmie (nawet jeśli PiS nie chciałby go uchwalić) dałoby paliwo do jeszcze szerszego oporu.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej