Mateusz Kijowski: Jesteśmy jednym narodem. Możemy się różnić - różnice budują społeczeństwo - ale nie możemy się zwalczać [ROZMOWA]

Stąd obelgi - "komuniści i złodzieje", "resortowe dzieci", "świnie oderwane od koryta" - oraz swojskie brednie, że KOD finansuje międzynarodowa finansjera żydowska.

Od pół roku kręci się propagandowa katarynka: KOD się kończy. Niektórzy liderzy KOD-u dają się wciągać w tę jałową rozgrywkę: "Pokażmy, ilu nas jest, udowodnijmy, że wciąż mamy siłę" - wzywają na dzisiejszy marsz. To nieporozumienie.

Rachuby, że władza ustąpi pod presją protestów, których uczestnicy nie depczą trawników i papierki wyrzucają do kosza, są naiwne. Te protesty nie są dla władzy, one są dla obrońców demokracji, społeczeństwa obywatelskiego; są znakiem dla europejskiej opinii publicznej, która podziela nasze wartości.

Manifestacje stanowią zastrzyk energii, ale jeśli odbywają się za często, mogą demobilizować.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej