Jutro pierwsze czytanie dwóch projektów ustaw dotyczących prawa do aborcji.

Jeden z nich, przygotowany przez fanatyków religijnych, przesuwa Polskę do grupy krajów barbarzyńskich. W instrumentalnym traktowaniu kobiet będziemy mogli konkurować z Salwadorem lub państwem islamskim.

Drugi projekt przybliża nas do państw cywilizowanych, gdzie kobiety mają pełne prawa, niezależne od przekonań religijnych władzy. Jest jeszcze trzecia propozycja: by wszystko zostało tak, jak jest, czyli: niech żyje wielka polska hipokryzja! Tak zwany kompromis aborcyjny, to znaczy prawo, na które kiedyś zgodzili się biskupi, a które nie jest dziś przestrzegane, bo lekarze są zastraszeni przez szpitalnych strażników wiary - to czysta hipokryzja. Lekarze odmawiają zabiegów w szpitalach publicznych, wykonują je w prywatnych klinikach, a kobiety - w zależności od materialnego statusu - albo "dają sobie radę", albo stają się ofiarami "kompromisu", który nie zapewnia im żadnej ochrony praw.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej