EWA SIEDLECKA : Kto jest w Polsce suwerenem? Tzw. zespół Kuchcińskiego wywodzi, że Komisja Wenecka źle zrozumiała polską tradycję ustrojową, bo uważa, że u nas suwerenem jest konstytucja. A tymczasem jest nim naród. I dowodzi, że demokracja - rozumiana jako rządy ludu, suwerena, poprzez parlament i rząd - jest ponad prawem.

RYSZARD PIOTROWSKI: Pojęcie suwerenności narodu bywa rodzajem alibi dla polityków, by legitymizować posunięcia niezgodne z podstawowymi wartościami porządku konstytucyjnego. W imię suwerenności "narodu", rasy, klasy popełniano w historii niewyobrażalne zbrodnie.

Przeciwstawianie konstytucji narodowi jest ahistoryczne. Gdybyśmy, nie pamiętając o tym, uznali, że po jednej stronie mamy konstytucję i prawo, a po drugiej jakąś abstrakcyjną suwerenność, której dysponentem bywa dziś ta, a jutro inna grupa, to znajdziemy się w pułapce. Jak Europa na początku lat 30. XX wieku. Sens współczesnych konstytucji polega na tym, że ograniczają władzę, także suwerena, prawami człowieka. A demokracja to ustrój, w którym władza większości jest ograniczona przez prawa mniejszości. W społeczeństwach XXI wieku podstawą legitymacji władzy nie jest jedynie wynik wyborów, ale także przestrzeganie praw człowieka.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej