Taktowni Chińczycy mówią natomiast, że Putin będzie "gościem ważnym". Gwarantują, że nie powtórzy się sytuacja ze spotkania G20 przed dwoma laty w Brisbane, gdzie dla gospodarza Kremla przy obiedzie znalazło się miejsce tylko gdzieś z kraja, a pocieszeniem była jedynie świadomość, że w pobliżu niegościnnych brzegów Australii - które zresztą opuścił przed czasem - manewruje eskadra rosyjskiej marynarki wojennej.
Pozostało 83% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej