Dokładnie napisała tak: "Będę zmuszona do podjęcia stosownych kroków prawnych w imieniu PWPW, co narazi Agorę na dodatkowe koszty i - wbrew swojej woli - może ją uczynić najbardziej szczodrym donatorem jednej z instytucji pożytku publicznego o charakterze patriotycznym". A potem przypomniała sobie, że jest zręczną prawniczką: "Niniejszy list nie jest przejawem walki PWPW z dziennikarzami czy redakcjami. (...) Jest jedynie przejawem troski o prawdę w publikowanych artykułach i przejawem walki z manipulacjami pojawiającymi się lub mogącymi się pojawić w domenie publicznej".
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej