O obecnej sytuacji TK powiedziano i napisano już prawie wszystko - zagrożenie dla demokracji, państwa prawa i podważanie kontroli konstytucyjności prawa - z jednym jednak istotnym wyjątkiem. Jak dotąd bowiem nikt nie zastanowił się nad europejskim wymiarem konstytucyjnej tragedii, która rozgrywa się w Warszawie.

Z dystansu amerykańskiego widać jednak bardzo wyraźnie, że systemowe "court-packing" (termin, który nawiązuje do planu prezydenta F.D. Roosevelta w latach 30. XX wieku dotyczącego ingerencji w skład amerykańskiego SN, a dzisiaj jest zbiorczym terminem dla prób ręcznego majstrowania przez polityków przy sądach konstytucyjnych) odbija się dramatycznym rykoszetem na miejscu i słyszalności TK w Europie. Tymczasem jeszcze kilka lat temu polski sąd konstytucyjny był jednym z najbardziej wpływowych i efektywnych przywoływany jako dowód sukcesu polskiej transformacji ustrojowej.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej