ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY- nasz serwis specjalny >>>

Tej, co dzisiaj rządzi, niespodziewanie mocno. Przede wszystkim parę razy o uchodźcach, którzy dla ludzi deklarujących tak okazale swój ortodoksyjny katolicyzm są wyłącznie niebezpieczeństwem. Powiedział też o władzy w ogóle jako o pokusie moralnej, bo grozi zakochanie się w niej na umór. Można to oczywiście interpretować po swojemu - jako przyganę tylko wobec tamtej koalicji, nie tej narodowej, katolickiej i jedynie słusznej, ale chyba posądzam krzywdząco, bo znam cichy komentarz prezesa na Jasnej Górze, że tamte słowa papieża brzmią jak dydaktyka "Gazety Wyborczej".

Polskich władz kościelnych nie pouczał jak taki, co wszystko wie najlepiej. Jest przecież naprawdę pokorny, a poza tym taktowny: gospodarzy się nie krytykuje, a jeżeli już, to delikatnie. Wystarczy mi to, co powiedział duchownym w ogóle, co w Watykanie powtarza w kółko: że nie wolno im ubóstwiać własnej wygody, samozadowolenia, ulegać lękowi przed ryzykiem.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej