W trakcie audycji najpierw pani minister przeprowadziła dogłębną analizę dzieł Tomasza Grossa dotyczących zbrodni w Jedwabnem, podkreślając, że zdaniem wielu historyków są one pełne kłamstw i przeinaczeń. Mając tę wiedzę i ugruntowaną opinię na temat twórczości Grossa, nie była jednak w stanie z siebie wykrztusić, kto zagnał miejscowych Żydów w 1941 r. do stodoły i ją podpalił. Z wypowiedzi pani minister wiemy, że byli to "nie do końca Polacy" oraz "że to był fakt historyczny".

Gdy padło kolejne pytanie, kto zabijał w pogromie kieleckim, pani minister jeszcze promienniej się uśmiechnęła i stwierdziła: "zostawmy to historykom". Tu od lat historycy są zgodni: zabijali milicjanci, żołnierze oraz mieszkańcy miasta. Polacy - co zresztą przyznał w liście przesłanym na niedawne obchody rocznicy pogromu prezydent Andrzej Duda. Dla pani minister ta prosta prawda wydaje się obca.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej