Nic nie pomogą uspokajające zaklęcia wielkiego stratega Jarosława Kaczyńskiego, który próbuje wlać otuchę w serca wyznawców, powtarzając, że "idzie dobrze". Wmawia im to właśnie dlatego, że nie idzie dobrze i co rozsądniejsi mogliby zacząć nabierać wątpliwości. Trzeba więc umocnić ich w przekonaniu, że kierownictwo wie, co robi, i należy mu bezwzględnie zaufać.

Wie, co robi? Ejże. Przypomnijmy sekwencję zdarzeń sprzed szczytu NATO.

Najpierw PiS z determinacją maniaka przepychał nocą przez Sejm kolejną niekonstytucyjną ustawę o Trybunale, tak jakby od tego, czy zdąży do rana, miały zależeć losy Polski i świata.

Dlaczego? Cholera wie, ale posłowie sami tego nie wymyślili, kierownictwo im musiało powiedzieć, że to bardzo ważne. Że trzeba np. zdążyć przed szczytem NATO, by móc powiedzieć gościom ze świata: w Polsce już wszystko gra, naprawiliśmy ustawę o Trybunale i w ogóle demokracja kwitnie.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej