To poseł bawarskiej chadecji bił na alarm, gdy okazało się, że na przywiezionej z Sejmu do Bundestagu wystawie o polsko-niemieckim pojednaniu pominięto Lecha Wałęsę. - Nie pamiętam w relacjach polsko-niemieckich żadnego zdarzenia, w którym uczestniczyłby Wałęsa - tłumaczył sprawę Jarosław Sellin. Wiceminister kultury w rządzie, który miał się troszczyć o historyczną prawdę, z prawdą się w tym przypadku rozminął. Bo Wałęsa jako przywódca "Solidarności", a potem prezydent RP w polsko-niemieckim pojednaniu odegrał sporą i pozytywną rolę.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej